piątek, 19 kwietnia 2013

Hannibal - serial TV (2013)

Po Sherlocku (z BBC) i niedawno obejrzanym Dexterze, Hannibal wypada blado. 
Nawet bardzo blado. Te czterdzieści parę minut zleciało szybko, oglądało się w sumie dobrze, ale scenariusz nie powala, zwrotów akcji właściwie brak, jakby nic się w filmie nie działo ;-).
 Może w porównaniu z historiami filmowymi te serialowe są za krótkie - i brakuje mi rozbudowanej historii, której nie da się zmieścić w jednym 45 minutowym odcinku. 
Może za bardzo szukam podobieństw pomiędzy historią Thomasa Harrisa i tą serialową, oraz między samymi aktorami serialu i filmów.
Mikkelsen ma twarz i do roli się nadaje. Jest kompletnie inny od Hannibala Hopkinsa. 
Serial będę jeszcze oglądać, przynajmniej z ciekawości jak (o ile) rozwinie się scenariusz. 



Po napisaniu tej minirecenzji zajrzałam na filmweb i poczytałam komentarze. Wyłowiłam jeden, który w pełni oddaje moje zastrzeżenia ;-):




"Rzeczywiście, moje jedyne poważne "ale" pod adresem serialu to zbyt szybko prowadzone i rozwiązywane śledztwa. Wystarczy choć odrobinę interesować się tematem, by wiedzieć, że tropienie seryjnych morderców nie jest takie proste, często śledztwa w takich przypadkach ciągną się latami, a tu faktycznie, niczym w CSI - kładą trupa na stół, wymienią parę uwag i już jadą zgarnąć podejrzanego :/ W tym aspekcie twórcy odwalają nielichą fuszerkę. Zdecydowanie wolałbym żeby na każde śledztwo poświęcili więcej czasu, tak ze 2 - 3 odcinki, tym bardziej, że jest tu przecież zachowana ciągłość, poszczególne odcinki nie są zamkniętą całością, można się pokusić o bardziej rozbudowaną historię, a nie takie przeskakiwanie od jednej sprawy do drugiej."

Przy okazji zapraszam na mój wpis o najlepszych serialach wszechczasów. Parę słów o Sherlocku, Twin Peaks i Poruczniku Columbo.



A tak w ogóle te wrażenia z serialu Hannibal opisałam wcześniej na Google+ odpowiadając na pytanie "Jak znajdujecie Hannibala". Recenzja na Google+